Wiele się mówi ostatnio w mediach o zarobkach przeciętnego obywatela; podkreśla się fakt wzrostu wynagrodzeń i rosnącego dobrobytu. Czy tak jest naprawdę? Czy rzeczywiście wzrost wynagrodzenia jest dla wszystkich taki sam? Kto jest beneficjentem tego wzrostu?

Faktem bezspornym jest, że przeciętne wynagrodzenie w Polsce cały czas wzrasta. W 4 kwartale 2017 osiągnęło już kwotę 4.516 złotych, co prezentuje poniższy wykres:

 

rozwarstwienie wykres 1

 

Patrząc jednak tylko na te dane nie dostrzegamy różnic pomiędzy najwięcej i najmniej zarabiającymi, jak również nie dostrzegamy różnic wynikających z zajmowanego stanowiska, czy przynależności do danej grupy zawodowej. Na przykładzie danych GUS z października 2016, zaprezentowanych poniżej,  widzimy bardzo duże odchylania od średniej w zależności od grupy zawodowej. Osoby na stanowiskach kierowniczych, urzędnicy uzyskują wynagrodzenia dwukrotnie wyższe od średniej krajowej, natomiast większość pozostałych grup zawodowych zarabia od 19% do 40% mniej niż wynosi średnia krajowa. Wyjątek stanowią tutaj specjaliści i technicy.

 

rozwarstwienie wykres 2

 

Skoro zatem średnia krajowa cały czas wrasta, dowiedzmy się, kogo przede wszystkim ten wzrost dotyczy.

 

rozwarstwienie wykres 3

 

Dominanta to najczęściej występująca wartość w zbiorze. Dominanta wynagrodzeń Polaków w 2016 roku wyniosła 2.074zł, czyli była to najczęściej wypłacana kwota wynagrodzenia. Na przykładzie danych GUS z lat 2008-2016 widać jak bardzo ta najczęściej spotykana kwota (dominanta) oddala się od przeciętnego wynagrodzenia, a jednocześnie zbliża do płacy minimalnej. W 2008 roku dominanta była blisko dwukrotnie wyższa od płacy minimalnej i jednocześnie stanowiła 2/3 przeciętnego wynagrodzenia. W 2106 roku dominanta jest wyższa o zaledwie 12 procent od płacy minimalnej i dwukrotnie niższa od przeciętnego wynagrodzenia! Co warte zaznaczenia, wartość dominanty pomimo pewnych wahań utrzymuje się na tym samym poziomie, podczas gdy wartość przeciętnego wynagrodzenia systematycznie wzrasta. Jaki wniosek płynie z tej obserwacji? Oznacza to między innymi tyle, iż beneficjentami wzrostu wynagrodzeń nie są osoby najsłabiej zarabiające.

Przyjrzyjmy się dalej różnicom w wynagrodzeniach.

 

rozwarstwienie wykres 4

 

Mediana, czyli środkowa wartość w zbiorze danych. Wartość „mediana wynagrodzenia” oznacza, że połowa osób zarabiała poniżej tej kwoty, a połowa powyżej. Na przestrzeni lat wysokość mediany płac rosła. Najwyższa dynamika wzrostu wystąpiła w latach 2006-2008. Maksymalna wartość wynagrodzenia 10% najmniej zarabiających oznacza, że 10% najmniej zarabiających otrzymywało wynagrodzenie nie wyższe niż podana wartość. Minimalna wartość wynagrodzenia 10% najwięcej zarabiających oznacza, że 10% najlepiej zarabiających otrzymywało wynagrodzenie nie niższe niż podana wartość. Analizując zmiany tych trzech wartości w latach 2008-2016 widać, że wszystkie wzrastają. Ich wzrost procentowy w poszczególnych latach jest zbliżony. Przez to jednak nominalne kwoty zarobków najlepiej zarabiających są wielokrotnie wyższe od wzrostów wynagrodzeń osób o najniższych zarobkach. I tak różnica pomiędzy maksymalnym wynagrodzeniem 10% osób najniżej zarabiających a minimalnym wynagrodzeniem 10% najlepiej zarabiających wynosiła w 2008 roku 4.069zł, a w 2016 roku już 5.310zł. Wskazuje to wyraźnie na fakt, iż osobom zamożnym z roku na rok żyje się coraz lepiej, nominalnie wzrosty są istotnie odczuwalne, natomiast osoby najmniej zarabiające również notują wzrost, tyle że nominalnie – w złotówkach, jest on niewielki.

Z analizy raportu Panów Bukowskiego z London School of Economics oraz Filipa Novokmet z Paris School of Economics , opublikowanego również w ubiegłym roku wynika, że Polska znajduje się obecnie wśród krajów o najwyższych nierównościach dochodowych wśród krajów Unii Europejskiej, takich jak Niemcy czy Wielka Brytania. Wśród czynników powodujących wysokie nierówności dochodowe w Polsce eksperci wymieniają m.in. właśnie silne zróżnicowanie płac (co uwidoczniono właśnie na wykresie powyżej), dużą koncentrację dochodów kapitałowych i mały stopień progresywności systemu podatków dochodowych.

Równie często posługujemy się pojęciem zamożności w opracowaniach czy wypowiedziach medialnych, warto zatem pogłębić ten temat. Zamożność, według firmy doradczej KPMG, zaczyna się od dochodów powyżej 7100 zł brutto, czyli około 5000 zł na rękę. Liczba takich osób w Polsce kształtuje się na poziomie 1,1 mln. Jeszcze mniej jest osób, które zarabiają powyżej 20 tysięcy, takich osób, wciąż za raportem KPMG, jest zaledwie 164 tysiące. Tych, którzy mają powyżej 50.000 zł miesięcznie brutto (33.000-35.000 zł na rękę) jest jedynie 42.000. Majątek polskich gospodarstw domowych jest znacznie bardziej zróżnicowany niż dochody Polaków. W posiadaniu 10 proc. najbardziej zasobnych gospodarstw domowych znajduje się 41 proc. całkowitego majątku netto, podczas gdy majątek (netto) 20 proc. najmniej zasobnych gospodarstw stanowi jedynie niewielką część (1,0 proc.) całego majątku gospodarstw domowych – czytamy w raporcie NBP.

Poprawa sytuacji materialnej najuboższych w sposób niezamierzony pojawiła się wraz z programem 500+. W efekcie program ten nie tyle realizuje swój główny cel, czyli wzrost dzietności, co w znacznej części realizuje cel wyrównywania dochodów. Program ten oraz przede wszystkim pojawienie się tzw. rynku pracownika są czynnikami które mogą powstrzymać pogłębiające się nierówności dochodowe i rozwarstwienie społeczne, które jak wskazałem wcześniej jest bardzo widoczne. Bardzo ważne jest jednak przede wszystkim niwelowanie nierówności szans, takich jak np. nierówności w dostępie do dobrej jakości edukacji. Wprowadzenie ulg podatkowych dla najmniej zarabiających i podniesienie  pierwszego, a także drugiego progu podatku dochodowego od osób fizycznych, jak i podatek liniowy.

Wciąż jednak dla większości grup zawodowych wartość przeciętnego wynagrodzenia, chociaż stale wzrastająca, jest wartością abstrakcyjną i może tylko irytować.